Chris wciąż słyszał jego cichy szept. Czuł jego delikatny oddech tak blisko siebie. Tak blisko, że wystarczyłby jeden centymetr w przód - i ich usta byłyby złączone. Jego ciało było tak blisko niego, jego umysł zaczął szaleć, a on z trudnością kontrolował swoje ciało. Jeszcze chwilę - powtarzał sobie nieustannie. On uśmiechną się patrząc mu prosto w oczy, a Chris starał się wytrzymać to spojrzenie. Jeszcze chwilę.
Darren wydukał swoją kwestię niezwykle dokładnie i kładąc mu ręce na biodrach pocałował go delikatnie. Każdy jego pocałunek był niczym spełnienie marzeń. Może i brzmi to jak tekst głupiej komedii romantycznej, ale tak było. Wtedy nic innego się nie liczyło. Chris modlił się w duchu żeby reżyser stwierdził, że to się nie nadaje i żeby to powtórzyli. Ale za każdym razem było idealnie. Każdy ich pocałunek był prawdziwy, jakby nie stali przed kilkoma kamerami i nie robili tego tylko dlatego, że im każą.
Chris musiał zmagać się z tym fizycznie od czasu do czasu. Psychicznie nękało go to codziennie, ale najgorzej było w pracy, tej pracy, którą tak kochał i bez której nie wyobrażał sobie teraz życia. Przychodził zawsze z uśmiechem na twarzy, ale zawsze też coś ściskało go za serce na myśl, że zobaczy zaraz kogoś kogo kocha, ale z kim nie jest. Za każdym razem było to samo, ale z każdym dniem bolało to coraz bardziej. Z czasem stawało się wręcz nie do wytrzymania. Siedział wieczorami i jeśli nie pogrążał się w lekturze lub też jej nie tworzył, siedział na fotelu koło okna i rozmyślał o tym wszystkim. Jak mu to powiedzieć? Jak zareaguje? Czy w ogóle jest sens zaczynać tę rozmowę? Nie raz też zdarzało się, że czuł jak słone łzy spływają mu po policzku. Nie wstydził się płakać - przecież łzy są oznaką uczuć, a one zaś oznaką człowieczeństwa. Bywały i chwile, w których już miał zamiar podejść i zacząć swój monolog, chwilami już nawet rozmawiali i Chris zaczął swoją wypowiedź.. ale zawsze coś mu nie pozwalało dokończyć. Pewnego razu zmienił zdanie w ostatniej chwili, ale Darren najwyraźniej coś zauważył, bo zrobił dziwną minę, a jego oczy zamieniły się w szpilki. Ale uśmiechnął się, a Chris natychmiast zmienił temat.
Dlaczego akurat on? - zadawał sobie to pytanie setki razy, ale za każdym razem inny, cichutki głosik w jego głowie odpowiadał mu na to pytanie bardzo długo i za nic w świecie nie chciał się zamknąć. Dlatego, że jest najwspanialszym człowiekiem jakiego w życiu spotkałeś, dlatego, że jest coś pomiędzy wami i ty dobrze o tym wiesz. Jest cudowny, robi wszystko by pomagać innym, nie jest egoistą. Uważa, że w życiu spotkał go ogromny fart i dlatego musi dać z siebie wszystko by w ten sposób wynagrodzić swoje szczęście innym. Jest niesamowicie przystojny, kochasz jego czarne loki i chciałbyś choć raz zanurzyć w nich swoją dłoń. Kochasz jego uśmiech i sposób w jaki na ciebie patrzy - nie tylko na planie. Kochasz jego ręce, sposób w jakie chwyta cię za ramię, kiedy mówisz. Jego oczy, które zmieniają barwę zależnie od światła - raz są żółtawe, raz piwne, raz brązowe. Kochasz go dlatego, że macie tyle wspólnych zainteresowań, że ciężko byłoby wszystkie wymienić. Kochasz jego głos i to, że potrafi grać na tak wielu instrumentach. Masz do niego ogromny szacunek za to co robi i jesteś w stanie mu zaufać. Dlaczego więc mu tego nie powiesz?
Gdyby mógł, to pozbyłby się tego głosiku już dawno, ale nie może. Odzywa się za każdym razem, gdy go widzi, a gdy Darrena nie ma w pobliżu, on zaczyna sprawiać, że Chris widzi przed sobą jego twarz i pokazuje wszystkie jego zalety. I tak codziennie.
Ale pewnego dnia wszystko się zmieniło. Ten ciąg wydarzeń zaskoczył go to tak, że gdyby usłyszał o tym kilka godzin wcześniej, to zacząłby się śmiać.
Chris wszedł właśnie do szatni, poza planem Glee i zauważył Darrena. Włosy miał już normalne, nie całe w żelu, jak Blaine. Widząc Chrisa uśmiechnął się delikatnie, jak to zawsze robił. Tak, jakby widok Chrisa sprawiał mu przyjemność. Chris już wyciągnął rękę w kierunku swoich rzeczy, ale zauważył, że Darren do niego podchodzi. Ustał blisko niego, dzieliło ich zaledwie kilkanaście centymetrów. Colfer mógł poczuć oddech Darrena na swojej twarzy i jego cudowny, słodki zapach. Chris nie odrywał od niego wzroku, stał jak zaczarowany, wpatrując się w te cudowne oczy. Za każdym razem, gdy to robił, wydawało mu się, że patrzy w gwiazdy. Nadal nie mógł uwierzyć, że na Ziemi istnieje tak cudowny człowiek.
Włosy Darrena połyskiwały lekko, a jeden lok opadał mu delikatnie na czoło. Uśmiechnął się, prezentując swoje białe zęby, a Chris odwzajemnił uśmiech.
- Słuchaj.. Przez najbliższy tydzień nie będzie nas na planie i pomyślałem o tym, że możemy.. Możemy iść gdzieś razem, bo ja wiem, obejrzeć jakiś film, czy coś.. - mówił, uważając, by nie panląć jakiejś głupoty, a Chris patrzył na niego i przygryzał wargę. Darren prawie nigdy się nie jąkał.
Dobrze pamiętał imprezę sprzed kilku tygodni. Byli u Lei i Chris właśnie z nią dyskutował o tym, która z piosenek z Funny Girl powinna być zaśpiewana w Glee i przez kogo, a Darren stał w drugim końcu pomieszczenia i rozmawiał z Chordem. Nie wydawał się być bardzo pochłonięty rozmową, ponieważ cały czas był wpatrzony w Colfera. Kiwał jedynie głową w stronę swojego rozmówcy, a oczy cały czas utkwione miał w Chrisie. Gdy ten się na niego spojrzał, Darren zaraz odwrócił wzrok. Co chwilę oboje na siebie zerkali, aż Lea to zauważyła.
- Co jest? - zapytała i odwróciła się w stronę, w którą ciągle zerkał.
Odwróciła się z powrotem i podniosła pytająco brew.
- No co? - zapytał Chris, a Lea złapała go za rękę i pociągnęła w stronę korytarza.
- Słuchaj, od dawna zastanawiałam się, czy ci o tym powiedzieć.. Bo nie byłam pewna. - zaczęła swoją wypowiedź, gdy byli sami - Widzę jak na niego patrzysz. I jak on patrzy na ciebie. Chris, każdy byłby w stanie dostrzec ten błysk w oku, gdy Darren na ciebie patrzy. - wyszeptała tak, by nikt ich nie usłyszał. - Nawet nie wiesz z jakim pożądaniem na ciebie patrzy!
- Pleciesz bzdury! - Powiedział, ale był zaskoczony tym co powiedziała. Jest jego najlepszą przyjaciółką, ufa jej i nie wierzy, by go oszukiwała, ale...
- Myślisz, że po co czasem przychodzi do studia, gdy coś nagrywasz? Albo po co przychodzi patrzeć jak nagrywamy sceny, pomimo tego, że go w nich nie ma?
- A przychodzi?.. - zapytał.
- Oczywiście! Zawsze wymyśla jakiś pretekst, ale ja zauważyłam co się tu dzieje. - Powiedziała łapiąc się pod boki. Wyglądała, jakby tłumaczyła coś małemu dziecku. - Wystarczy na was spojrzeć.. Coś jest między wami, jakaś chemia. Nie bez powodu każdy tak lubi was na ekranie, wyglądacie wtedy tak naturalnie.. Słuchaj, masz tam iść do niego i coś z tym zrobić, bo ja z nim pogadam.
Chris zrobił przerażoną minę i chciał coś powiedzieć, ale Lea już odwróciła się na pięcie i podeszła do Jenny i Kevina.
Colfer nie wiedział co robić, wrócił do pokoju, ale Darrena już nie było tam gdzie wcześniej. Postanowił więc, że pogada z nim później, a po imprezie porozmawia z Leą poważnie.
Niestety, do rozmowy nie doszło do tej pory, bo wszyscy byli zbyt zajęci, a Chris tego żałował, bo był ciekawy co jeszcze Lea ma mu do powiedzenia.
Darren stał trochę zdenerwowany, czekając na odpowiedź, ale Chris tylko się w niego wpatrywał. Po chwili się ocknął i odpowiedział.
- Jasne! Pewnie, czemu nie? Jak chcesz.. Jak chcesz to możemy.. Możemy iść do mnie.. Popołudniu.. Obejrzymy coś, zrobię popcorn, pogadamy..
Darren odetchnął z ulgą i uśmiechnął się szeroko.
- Okej. To może jutro? Jeśli masz czas..
- Tak, jasne! Nie mam niczego w planach - a jeśli nawet mam, to i tak to przełożę, pomyślał.
Darren wyglądał, jakby miał ochotę coś jeszcze zrobić, ale odwrócił się i poszedł po swoje rzeczy. Gdy był już w progu drzwi, odwrócił się do Chrisa.
- To do jutra. - Powiedział, jeszcze raz się uśmiechnął i zniknął za drzwiami, a Chris przez długi czas wpatrywał się w zamknięte drzwi.
***
Darren już nie raz był u niego w domu. Bywał tam na różnego rodzaju imprezach czy po prostu przychodził by z nim pogadać. Teraz jednak Chris czuł się inaczej, m.in. dlatego, że nie byli u siebie już przez dość długi czas. Posprzątał więc szybko cały dom i niecierpliwie czekał na godzinę, na którą się umówili.
*ding* *ding*
Zabrzmiał dzwonek. Chris wziął głęboki oddech i otworzył drzwi. Darren stał w drzwiach i uśmiechał się, jak zawsze, gdy widział Chrisa, a w prawej ręce trzymał swoją gitarę.
- Hej, wejdź. - Powiedział Chris i zamknął za nim drzwi.
- Hej.. Wziąłem gitarę, bo chcę ci pokazać.. zaśpiewać coś. Napisałem piosnkę i.. Chciałem wiedzieć czy ci się spodoba. - Powiedział, starając się na niego nie patrzeć. Usiadł się na kanapie i czekał, aż Chris wróci z kuchni z kawą. Nie musiał nawet pytać ile słodzi, czy jaką kawę woli.
Gdy Chris wrócił, uśmiechnął się tylko i usiadł koło niego, podając mu jego kubek. Pił z niego tak często, że otrzymał już miano "kubka Darrena". Ale Chris też nie raz z niego pił. Kawa od razu smakowała lepiej, gdy wiedział, kto też z niego pił.
Darren wziął do ręki gitarę i kostkę i zaczął niepewnie grać.
The what, when, how of where
Folks may try to laugh and make a fuss
They'll try to make shit hard for us
But darling, I don't care
Darren przyglądał się Chrisowi z uwagą, a Chris z każdym wyśpiewanym słowem coraz bardziej wstrzymywał oddech.
The what, when, how of where
Folks may try to laugh and make a fuss
They'll try to make shit hard for us
But darling, I don't care
Darling, I don't mind
What they think they'll find
Of all the secrets they have told
At least I still got you to hold
So, darling, I don't mind
'Cause I'll be the one to hold you
When the nights are cold
And although I know I told you
I will tell you forevermore that
I don't give a damn
If they can't understand
Of all the things that we have learned
They're nothing far as I'm concerned
So, I don't give a damn
'Cause I'll be the one to hold you
When the nights are cold
And although I know I told you
I will tell you forevermore that
Baby, I don't
Baby, I don't mind
Darren skończył grać i wpatrywał się w Colfera, nie wiedząc co on o tym pomyśli.
- I co o tym..
- Darren, to jest wspaniałe! - przerwał mu - Na prawdę, takie prawdziwe..
Darren przygryzł wargę, wyglądał jakby się nad czymś zastanawiał.
- Prawdziwe, dlatego, że.. Chris.. Wiem, że jesteśmy przyjaciółmi.. To dla mnie bardzo ważne i nie chcę zniszczyć tej przyjaźni.. ale myślę, że powinieneś wiedzieć, że..
Chrisowi serce zaczęło bić tak szybko, że o mało nie wyskoczyło mu z klatki piersiowej, ale Darren też nie był spokojny. Wyglądał jakby zaraz miał się rozpłakać, słowa mu się plątały, jąkał się, a Colfer patrzył się na niego i słuchał.
- Chris, odkąd cię poznałem, wiedziałem, że jesteś wyjątkowy. Mamy ze sobą tyle wspólnego, ja.. Ja na prawdę myślę, że chciałbym byśmy byli kimś więcej, niż tylko przyjaciółmi. - Wyrzucił z siebie jednym tchem, a Chris już w ogóle przestał oddychać. Jego serce też się pewnie zatrzymało.
Colfer próbował coś powiedzieć, ale z jego ust nie wydobył się żaden dźwięk, więc położył swoją rękę na policzku Darrena, którego oczy były teraz piękniejsze nawet od gwiazd. Darren zerkał to na jego usta, to na jego połyskujące oczy.
W końcu Darren nie wytrzymał tego napięcia, przysuną się do niego, a ich usta połączyły się. Chris jeszcze nigdy nie czuł się tak jak teraz. Wszystko w nim wirowało, jakby miał w sobie fajerwerki, które zaraz wybuchną.. Chciałby, by ta magiczna chwila trwała wiecznie. Jeszcze nigdy nie pragnął pocałunku tak bardzo, jeszcze nigdy nikogo nie całował tak, jak teraz. Zrobiło mu się gorąco i zaczęło brakować tchu, gdy Darren jedną rękę trzymał na jego szyi, a drugą dotykał jego klatki piersiowej, a potem zaczął rozpinać guziki jego koszuli.
- Kocham cię.. - wyszeptał, gdy Darren zaczął całować jego szyję.
- Ja ciebie też, Chris. - wyszeptał, nie mogąc się zdecydować, gdzie go całować - Najbardziej.. na świecie..
***