sobota, 13 czerwca 2015

#4 One love, two mouths. One love, one house.




       Chris siedział w salonie Darrena, trochę już zmęczony tym nic nie robieniem. Może i był tym typem, który wolał spędzać czas w domu, niż chodzić po imprezach, ale to już go nudziło. Może przez to, że nie mógł znieść tego cierpienia, jakim było dla niego patrzenie na Darrena. Tak, patrzenie na niego było dla Chrisa cierpieniem. Jego bursztynowe oczy, kruczoczarne loki i te usta, których tak bardzo chciał teraz dotknąć. Tak, te usta wkurzały go najbardziej. 
 – I wtedy Joey podszedł do mnie i powiedział, że się boi. Rozumiesz to? Joey! Nigdy bym się tego po nim nie spodziewał. To był zwykły casting, co najwyżej mogli powiedzieć, że później do niego zadzwonią.  Powiedział, ukazując szereg białych zębów. Jego uśmiech był kolejną rzeczą, której tak bardzo nienawidził. 
 – Ja raczej też nie  odparł, spoglądając mu w oczy. – Czymże jest życie bez ryzyka? – Powiedział zdawkowo i się uśmiechnął.
 – Dokładnie, prawda?  Odpowiedział  Jeśli chcesz coś zrobić, zrób to. Zaryzykuj.  Odparł, zapatrując się w Chrisa.  Może to coś zmieni, może nie. Ale lepiej żyć ze świadomością, że się coś zrobiło, niż całe życie żałować, że się nie zaryzykowało.
   Dłoń Darrena wylądowała na jego kolanie, co sprawiło, że serce Chrisa zaczęło bić szybciej, a przez jego ciało przeszła fala ciepła. 
  Lepiej zrobić ten jeden krok do przodu i poczuć ten smak, o którym się marzyło od tak dawna, niż sobie go tylko wyobrażać.  Kontynuował, przybliżając się coraz bardziej do Chrisa. Oboje wiedzieli, że temat Joey'a już dawno został zakończony, ich myśli zupełnie zmieniły bieg. Darren położył rękę na szyi Chrisa, kierując ją w dół i coraz niżej.  Ten słodki smak.. 
Ich usta były już tak blisko siebie. Chris wstrzymał lekko oddech. Darren wciąż wpatrywał się w jego oczy z taką intensywnością, jakby chciał się w nich zanurzyć. 
 Jaka to byłaby szkoda, nie poznać nigdy tego smaku... prawda?  wyszeptał.
       Chris pękł pierwszy. Rzucił się na niego i zaczął go całować tak, jakby od tego zależało jego życie. W końcu mógł dotknąć te usta, których tak bardzo nienawidził. Darren dotknął jego talii, a przez jego ciało przeszedł dreszcz. Oboje zastanawiali się, kogo serce bije szybciej. Chris mógł teraz dotknąć jego klatki piersiowej, zedrzeć te, niepotrzebne im ubrania. W tej chwili nie myślał o niczym innym, jak tylko o ciele Darrena. Uśmiechnął się delikatnie, gdy Darren położył rękę na jego pasku. Powoli zaczął go rozpinać i zdejmować jego spodnie. Chris odsunął się od niego na chwilę, po to, by zaczerpnąć powietrza i spojrzał w te bursztynowe oczy. Patrzył się na niego tak, jakby postradał zmysły. Widział, że Darren chce więcej, czuł to. Nic innego nie było mu potrzebne.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz